Nalewki lekarstwem

Do XVIII wieku nalewki, likiery i krupniki pozostawały lekarstwem i można je było znaleźć w wielu domowych apteczkach. Jeszcze do końca XIX wieku w wielu dworach szlacheckich obok apteczki właściwej zawierającej maści, zioła i inne preparaty lecznicze funkcjonowała tzw. apteczka przyjemna, w której domownicy i goście mogli znaleźć nalewki takie jak anyżówka, orzechówka czy kminkówka. Apteczką opiekowała się pani domu, która uczyła córki sztuki przyrządzania i stosowania naturalnych leków oraz nalewek. Na różnorakie bóle stosowano nalewki mrówczane i żmijowe. Nastawiano nalewkę na jeszcze zielonych orzechach włoskich, jako trunek, który pomagał w razie niestrawności i bóli żołądka. Zalewano wódką wonny kwiat lipy, liść mięty pieprzowej i piołunu, z tataraku robiono ajerówkę, z kminku zaś wódkę, którą nazywano "karolkową". Przepisy na nalewki były przekazywane z pokolenia na pokolenie.

W ówczesnych aptekach można było kupić nie tylko lekarstwa. Apteka nie przypominała tej jaką znamy ze współczesnych czasów. Handlowano tam towarami takimi jak cukier, przyprawy, wina, wódki, perfumy, świece ozdobne, czy nawet piernikami, które były zakąską po leczniczej wódce. Za Sasa aptekarzom zabroniono sprzedaży alkoholów i przypraw. W tym czasie dwory szlacheckie ogarnęła moda na sporządzanie własnych kordiałów i likworów.